Hic sunt dracones

Wyrażenie „Tu są smoki” (ang. Here be dragons, łac. Hic sunt dracones) zakorzeniło się głęboko w kulturze popularnej. Wizja średniowiecznego kartografa, który z drżeniem ręki kreśli te słowa na skraju mapy, jest sugestywna, ale pozbawiona podstaw.

Niezliczoną ilość razy brałem udział w dyskusjach, w których ktoś z absolutną pewnością siebie oznamiał: Przecież dawniej na mapach na krańcach znanego świata pisano »Tu żyją smoki«. Zawsze zadawałem wtedy proste pytanie: Czy możesz podać choć jeden przykład takiej mapy? Odpowiedzią była cisza, albo wystękiwane: Yyyyyy… no, yyyyyy… na wielu…

A tymczasem to popularne wyobrażenie o wszechobecności inskrypcji „Hic sunt dracones” na starych mapach rozpada się w konfrontacji ze źródłami. Słynna łacińska fraza pojawia się bowiem w jednym kontekście historycznym związanym z parą niemal identycznych globusów.

Najważniejszym źródłem jest Globus Hunta-Lenoxa – niewielka (o średnicy około 11,2 cm) pusta w środku kula z grawerowanej miedzi datowana na około 1508-1510. Jest to jeden z najwcześniejszych zachowanych globusów ziemskich i jedno z pierwszych przedstawień kartograficznych Ameryk, na którym kontynent południowoamerykański nosi nazwę „Mundus Novus” (Nowy Świat). Globus ten został zakupiony w Paryżu w 1855 roku przez Richarda Morrisa Hunta, który podarował go Jamesowi Lenoxowi – stąd nazwa.

Hunt-Lenox Globe

Globus Hunta-Lenoxa, ok. 1510 r.  Znajduje się w zbiorach Działu Książek Rzadkich Biblioteki Publicznej w Nowym Jorku.

Drugim źródłem jest Ostrich Egg Globe (globus ze strusiego jaja) datowany na początek XVI wieku. Jak sama nazwa wskazuje, został wykonany z połączonych dolnych połówek dwóch strusich jaj. Mapa wygrawerowana na jego powierzchni jest niemal identyczna z tą na Globusie Hunta-Lenoxa. Globus ten został odkryty dopiero w roku 2012, kiedy to został zakupiony przez Stefaana Missinne na targach map w Londynie.

Globus ze strusiego jaja. Jego datowanie jest kwestią sporną, chociaż obecnie najczęściej podaje się „po 1517 roku”. Jego mapa jest niemal identyczna z tą przedstawioną na globusie Hunta-Lenoxa.

Warto wspomnieć, iż Missinne wysunął tezę, że globus został wykonany około 1504 roku przez samego Leonarda da Vinci lub w jego warsztacie. Argumenty na poparcie tej teorii obejmują szkice w notatnikach Leonarda, które sugerują jego zainteresowanie tworzeniem globusów, analizę wskazującą na leworęczność grawera (da Vinci był leworęczny) oraz fakt, że strusie były hodowane przez florencką arystokrację w czasach, gdy artysta był tam aktywny. Należy jednak podkreślić, że teoria ta nie jest powszechnie akceptowana w środowisku akademickim, a niektórzy badacze uważają globus ze strusiego jaja za znacznie późniejszą replikę jego miedzianego odpowiednika.

Na obu globusach przy południowo wschodnim wybrzeżu Azji wygrawerowano łacińską frazę HIC SVNT DRACONES, co tłumaczy się jako „Tu są smoki”. Te dwa globusy są jedynymi znanymi historycznymi przedmiotami kartograficznymi, na których widnieje ta inskrypcja.

Napis ten próbowano rzecz jasna rozmaicie interpretować. Najważniejsze hipotezy, jakie wokół tego zbudowano, to:

  1. Legendarne smoki. Ot, zakładamy, że kartograf wierzył w istnienie mitologicznych smoków w tym regionie, zgodnie ze średniowiecznym światopoglądem, w którym granice między mitem, religią a historią naturalną były płynne.
  2. Lud Dagroian. W XIX wieku amerykański historyk Benjamin Franklin DeCosta wysunął hipotezę, że słowo Dracones jest błędnym odczytaniem lub transkrypcją słowa Dagroians – ludu kanibali z Sumatry opisanego przez Marco Polo. Teoria ta została jednak podważona przez francuskiego geografa Gabriela Graviera, który zauważył, że lokalizacja wskazana na globusie nie odpowiada położeniu Sumatry w opisie Marco Polo.
  3. Prawdziwe smoki. Najbardziej przekonująca współczesna interpretacja sugeruje, że fraza może odnosić się do olbrzymich jaszczurek, czyli waranów. Na początku XVI wieku, portugalscy i hiszpańscy żeglarze intensywnie eksplorowali ten region w poszukiwaniu cennych przypraw. Mogli oni słyszeć lokalne opowieści lub sami natknąć się na te wielkie gady. Przesadzone relacje żeglarzy, pełne strachu i fantazji, mogły z łatwością przełożyć określenie „wielkie niebezpieczne jaszczurki” na znaną w Europie kategorię „smoków”. Tym bardziej że w owych czasach smoki – znane np. z legendy o św. Jerzym – nie były przedstawiane w ikonografii jako potężne potwory w o gabarytach Smauga z „Hobbita”, ale jako stworzenia znacznie, znacznie mniejsze.

Rzeźba świętego Jerzego zabijającego smoka, 1481–1487, Dwór Artusa w Gdańsku. Legendarne średniowieczne smoki nie były duże, urosły dużo później w powieściach fantasy.

Jako ciekawostkę dodam, że obecnie fraza ta odnalazła nowe, zaskakująco trafne zastosowanie. Niektórzy używają jej bowiem w programowaniu komputerowym. Komentarze w kodzie źródłowym, takie jak //Here be dragons, służą jako ostrzeżenie dla innych programistów przed złożonymi fragmentami kodu, których modyfikacja może prowadzić do nieprzewidzianych problemów.

Ale skoro nie smoki, to może jednak lwy? Drugim mitem rozpowszechnionym w popkulturze jest przekonanie, że nieodkryte lądy na mapach opisywano „Hic Sunt Leones” (Tu są lwy). Nie znamy ani jednej mapy, na której taki napis by występował. Tym niemiej na Cotton Mappa Mundi z XI wieku Azja Mniejsza jest przyozdobiona napisem „Hic abundant leones” (Tu obfitują lwy), zaś na Mapie Martellusa (ok. 1491 r.) w jednym z opisów terytoriów a Afryce pojawia się sformułowanie „in quibus leones” („w których [są] lwy”). Trudno jednak to interpretować jako metaforę ziem nieznanych, bardziej jest to informacja o tym, że tam naprawdę żyją lwy.

Skąd zatem popularność tej frazy? Ano, wydaję się, że jest to zasługą Umberto Eco i jego znakomitej powieści „Imię Róży”. Gdy Wilhelm z Baskerville i Adso odkrywają zasady, według których uporządkowano księgozbiór w tajemniczym labiryncie biblioteki. Wilhelm, analizując układ pomieszczeń odpowiadający mapie ówczesnego świata, mówi:

„Na naszej mapie jesteśmy w Afryce, hic sunt leones. I to wyjaśnia, dlaczego znaleźliśmy tak wiele tekstów autorów niewiernych. ”.

Choć fraza „Tu żyją smoki” ma niewielkie oparcie w historycznej kartografii, stała się najsłynniejszą legendą związaną z mapami. Jej przetrwanie jest świadectwem siły opowieści i ludzkiej fascynacji nieznanym. Wyrażenie HIC SUNT DRACONES doskonale oddaje romantycznego ducha przygody i urok tego, co nieodkryte. Jest znacznie bardziej sugestywne i poetyckie niż Terra Incognita czy nawet Hic Sunt Leones. Przemawia do naszej fascynacji tajemnicą i niebezpieczeństwem. Co ciekawe, jego powszechna popularność jest zjawiskiem stosunkowo nowym, które nabrało rozpędu prawdopodobnie w XIX i XX wieku jako element romantycznego spojrzenia na przeszłość. Jest to przykład wymyślonej tradycji, która wydaje się autentyczna, mimo że nią nie jest.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Light
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x